Pan Bokser był chory, ale i tak nie leżał w łóżeczku


Pierwszy bokser, pierwsza zima i pierwsza kontuzjowana łapa za nami ;-)

Kilka dni temu Momo rozciął łapę podczas szaleństw na dworze. Rankę zobaczyłem dopiero w domu po tym jak zapaskudził krwią cały przedpokój. Poducha rozcięta, krew się leje strumieniami i panika co tu robić. Zapakowałem się z psiakiem do samochodu i wio do weta. Pech chciał, że nasza stała Pani doktor akurat w ten dzień była dopiero popołudniu tak więc podjechaliśmy do zastępczego.

Rana została oczyszczona i zdezynfekowana, na łapę nałożony opatrunek (już widziałem co się będzie z nim działo po powrocie do domu) i Pan doktor mi komunikuje, że będzie trzeba podawać zastrzyki z antybiotykiem przez około 5 dni. Tutaj się trochę zmartwiłem bo właśnie przez nadmierną ilość antybiotyków wcześniej Momo nabawił się poważnych komplikacji spowodowanych przez antybiotykoterapię. Tak więc skończyło się na tym, że dostał jedną dawkę a co do reszty to powiedziałem, że skonsultuje z Panią doktor, która obecnie go leczy.

Po powrocie do domu i ciężkich 3 godzinach przekonywania psa, że jednak nie warto zjadać opatrunku pojechaliśmy drugi raz do weterynarza, tym razem naszego. Łapa została drugi raz oglądnięta, opatrunek wyrzucony do śmieci, dostaliśmy do domu zapas antybiotyku do wcierania zewnętrznie na ranę i przykaz aby nie zakładać opatrunku bo tylko się poducha odparzy a na wyjścia na dwór mamy zakładać buta i tyle ;-)

Minęły 3 dni, rana się pięknie zagoiła, but przeszedł do porządku dziennego (czytaj pies nie chce go pożreć) i ogólnie było więcej strachu niż problemów. We wszystkim tym zastanawia mnie tylko fakt z jaką łatwością co po niektórzy weterynarze pakują antybiotyki w nasze psiaki (to nie był pierwszy raz w naszym przypadku, gdzie po kilkunastu sekundach zalecono serie zastrzyków) zamiast spróbować podejść do problemu inaczej. Wiadomo, że ważne jest aby nie doszło do zakażenia rany ale czy tak trudno zrozumieć, że jak się powie właścicielowi "proszę pilnować, żeby na spacery chodził w bucie i przemywać ranę wodą utlenioną" to z racji, że zależy mu na psiaku będzie się do tego stosował? No ale ja weterynarii nie kończyłem to się nie znam tylko tak sobie gdybam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz